Taniec Ansha

Sha Yaenho Ende czekał na ten dzień od wczesnego dzieciństwa. Dzień Tańca – najważniejsze (po koronacji nowej władczyni, która to jednak zdarzała się bardzo rzadko) święto wśród Ansha-kai. 

Wraz z ojcem i przyjaciółmi weszli na rozległy teren przygotowany na obchody. Po męczącej, trzydniowej podróży z ich rodzinnego miasteczka zastany widok wydał im się tym bardziej zdumiewający. Barwne flagi, tłumy ludzi specjalnie ubranych w ozdobne tuniki na tę okazję i liczni handlarze próbujący sprzedawać miedziane zabawki i różnorakie przekąski – wszystko to doskonale kontrastowało z szarawą skórą i płowymi włosami zgromadzonych.

Niedługo przed południem zaczął powstawać założony z góry porządek, mający umożliwić sprawny przebieg uroczystości. Żołnierze odgrodzili części placu i ustawili przybyłych w wieloszeregowych szpalerach wzdłuż przygotowanych tras przemarszu. Obywatele przyjęli podane pozycje szybko, bezgłośnie i z pełnym posłuszeństwem, jak tryby zegarka.

W końcu rozpoczęły się właściwe obchody. Szeroką aleją między szpalerami przeszedł samotnie mistrz ceremonii, ubrany w długą, srebrną szatę, po czym wszedł na przygotowany w centralnym punkcie placu podest i stanął przy pulpicie, na którym leżały stare zwoje używane podczas najważniejszych wydarzeń. Wszyscy zgromadzeni stanęli w ciszy i patrzyli na mistrza.

– Przyjdź! – powiedział starzec z podestu.

Wszyscy obecni upadli na twarz. Tak więc zrobił i Sha Yaenho. Wkrótce dowiedział się, co się dzieje: na aleję weszła Królowa w asyście straży i poszła do podestu, aby zasiąść na przygotowanym tronie. Usiadłszy, dała wszystkim znak, aby z powrotem wstali.

Królowa – najważniejsza z żyjących. Cielesna manifestacja Ego – siły, która stworzyła świat, zapewnia jego istnienie i ma moc, aby go zniszczyć. Kiedy Królowa wydaje polecenie, lub choćby wyraża prośbę, nikt nie ma odwagi, aby się sprzeciwić. Z każdym z Ansha-kai łączy ją mistyczna więź, która pozwala jej widzieć ich oczami, słyszeć ich uszami, a czasem nawet – zapanować nad ich ciałem. Mocy raz nadanej nie sposób jej odebrać, bo ktokolwiek by ją zabił, sam padnie ofiarą wielkiej mocy Ego. Święte księgi mówią, że gdyby kobieta z Ansha-kai pokonała Królową w walce na miecze, byłaby godna zostać nową władczynią ludu, jednak żadna taka próba nie była jak dotąd udana.

– Generałowie, wejdźcie! – rozkazał mistrz ceremonii.

Po alei przeszła grupa dowódców Tancerzy, ubranych we wzmocnione tuniki z kunsztownymi przeszyciami i dzierżący po dwie szable. Przemaszerowawszy wzdłuż tłumu zgromadzonych stanęli poniżej podestu i wykonali właściwy tylko ich formacji salut, polegający na ukazaniu obydwu szabel w prostych rękach, lewej ustawionej w pionie, a prawej w poziomie. Prowadzący pochód wyszedł o krok do przodu położył broń na ziemi przed sobą i zdał meldunek:

– Królowo, Tancerze przybyli i są gotowi, aby rozpoczął się Taniec.

– Dziękuję. Generałowie, zajmijcie miejsce.

Dowódcy odmaszerowali i zajęli miejsce z boku placu. Głos ponownie zabrał mistrz ceremonii.

– Adepci, wejdźcie!

Aleją weszli dosyć młodzi ludzie, w strojach zwykłych żołnierzy i bez broni – Adepci, absolwenci Akademii Wojskowej w stolicy, mający zasilić szeregi Tancerzy. Na ich czele maszerował jeden z Tancerzy, mający złoty pas – jak miał się później dowiedzieć Sha Yaenho, dystynkcję prefekta Akademii. Stanęli przed podestem, oddali Królowej honory i stanęli przed Generałami. Przemówił Prefekt:

– Generałowie, Adepci przybyli i są gotowi do Tańca.

– Czy są tego godni? – spytał mistrz ceremonii.

– Tak, są tego godni.

– Adepci, czy wiecie, co oznacza Taniec? – odpowiedział pierwszy spośród Generałów.

– Tak, generale! – krzyknęli chórem Adepci.

– Czy przysięgacie służyć Królowej i być zawsze jej wiernymi?

– Przysięgamy, Generale.

– Czy przysięgacie przestrzegać hierarchii i zawsze wykonywać polecenia dowódców?

– Przysięgamy, Generale.

– Czy przysięgacie służyć zawsze dobru Ludu Wysp i w razie konieczności oddać życie?

– Przysięgamy, Generale!

– Weźcie więc Tuniki i Szable.

Adepci po kolei podeszli do Generałów i odebrali ceremonialny strój i broń formacji. Przy podejściu każdego Królowa czyniła ręką znak, którego znaczenie pozostawało dla większości tajemnicą.

– Niech rozpocznie się Taniec! – rozkazał mistrz ceremonii, po czym zaintonował pieśń.

Zgromadzeni śpiewali potężnie brzmiące pieśni o Ego, powstaniu świata i historii Wysp, a Tancerze rozpoczęli to, na co czekali całe życie. Tak pięknego i niezwykłego pokazu umiejętności Sha Yaenho nie widział nigdy wcześniej. Wojownicy wykonywali przy pomocy ciała i broni finezyjne ruchy w idealnej harmonii. Przypominało to z jednej strony balet, a z drugiej zaciekłą walkę z niewidzialnym wrogiem. Sha Yaenho patrzył na to niezwykłe przedstawienie jak w transie, nie wiedział sam, jak długo. Śpiew i taniec musiały jednak dobiec końca. Adepci stanęli przed generałami, a Pierwszy Generał przemówił do nich:

– Witajcie, Tancerze!

Następnie Generałowie wykonali w ich kierunku salut. Nowi członkowie jednostki dołączyli do szyku. Stali się Tancerzami – najsilniejszymi i najważniejszymi członkami armii Wysp. Mieli od tego momentu poświęcić całe swoje życie obronie słabszych przy pomocy swoich rąk i szabel.

A czemu miał poświęcić się Sha Yaenho? Pracy w polu, rzemiosłu, nauce? Zastanawiał się nad tym idąc wraz z ojcem i przyjaciółmi ulicami wieczornej stolicy, jedząc owoc kupiony za miedziaka od jednego z handlarzy. Wzbogacony nowym doświadczeniem, utwierdził się w jednym przeświadczeniu: własna przyszłość jest dla nas zawsze otwarta. Kto wie, co przyniesie?