Barwa szmaragdów

To była najsmutniejsza opowieść ze wszystkich. Może powiesz teraz o czymś weselszym?

Dobry pomysł! Mam dla was jedną ciekawą i dosyć wesołą historię z czasów niewiele późniejszych. Myślę, że bardzo wam się spodoba. Trzeba jej szukać przed wiekami, kiedy na Północy nie było jeszcze Czterech Klanów…

***

Sukyeo, 105 rok II Ery

Dopiero po przybyciu Ludzi Wschodu ktokolwiek odważył się zapuścić w gęste lasy, które pokrywają Dwa Przylądki. Cesarz również postanowił skorzystać z okazji i wysłać swoich ludzi, aby przeszukali tamte tereny w poszukiwaniu nowych roślin, zwierząt i minerałów, które mogłyby wspomóc rozwój Envearu.

Odkrywcy powrócili bogaci w nowe doświadczenia i z wozem pełnym nowoodkrytych zasobów. Wśród nich znajdował się owoc, który nie przypominał żadnego wcześniej widzianego w Cesarstwie. Owoce były podłużne, z błyszczącą, błękitną skórką i miąższem podobnego koloru. W środku znajdowało się jedno spore nasiono. Jeden ze służących spróbował owocu, żeby wiedzieć, czy to bezpieczne. Stwierdzono, że jedzenie go jest co prawda bezpieczne, jednak ma nieprzyjemny, kwaśny smak. Zainteresowanie nowym odkryciem momentalnie zmalało.

Wkrótce dowiedział się jednak o nim wytwórca win mieszkający na obrzeżach miasta. Postanowił, że musi spróbować przyrządzić trunek z nowej rośliny, ponieważ uważał, że smak, który nie odpowiada Cesarzowi i jego sługom w świeżym owocu może być idealną podstawą dla dobrego napoju. Poszedł więc do pałacu i poprosił, aby mu sprzedano kilka sztuk. Cesarz natychmiast się zgodził, ponieważ nie widział żadnego sposobu na użycie owocu, a zawsze był chętny, aby zasilić cesarski skarbiec.

Rzemieślnik wrócił do swojego warsztatu, pokroił owoce i umieścił w niewielkiej kadzi, a następnie przygotował, aby powstało z nich wino. Po kilku miesiącach trunek był gotowy. Miał barwę szmaragdu i przyjemny, lekko kwaśny zapach, więc rzemieślnik nazwał go Szmaragdowym Winem. Nalał odrobinę do kielicha i spróbował. Wino było bardzo smaczne. Po kilku minutach poczuł zawroty głowy. Pomyślał, że to ze zmęczenia, i położył się spać.

Następnego dnia postanowił pokazać swoje nowe dzieło przyjacielowi. Zaprosił go do siebie, aby wspólnie spożyć trunek. Usiedli przy ogniu, gospodarz nalał obydwu i spróbowali. Było równie dobre, jak poprzedniego dnia. Rano rzemieślnik obudził się półnagi w innej części miasta. Jeden z mieszkańców powiedział mu, że wraz z przyjacielem przyszli tam w środku nocy, tańczyli i wypowiadali bełkotliwe, bezsensowne zdania. Rzemieślnik pomyślał od razu, że to skutek picia wina. Po prawie godzinie znalazł swojego przyjaciela, który to samo usłyszał od ludzi w miejscu, w którym odzyskał świadomość.

Chcieli utrzymać sprawę w tajemnicy, jednak wieść o ich pijackich wyczynach szybko się rozeszła. Przyznali więc, że to wina trunku, który powstał z nowego owocu. Natychmiast znalazło się wielu chętnych, aby spróbować napoju. Twórca trunku niechętnie się zgodził sprzedać zainteresowanym kielich Szmaragdowego Wina. Mieszkańcy zobaczyli, co dzieje się z człowiekiem po wypiciu trunku. Wszyscy, którzy spróbowali, zaczynali chodzić bezwiednie w różnych kierunkach i mówić bełkotliwym głosem, wypowiadając przy tym zdania pozbawione jakiegokolwiek sensu. Nazwano to zjawisko “mową Konsae”, bo wielu uwierzyło, że majaczący po winie tak naprawdę przekazują wiadomość od bóstwa lub przepowiadają przyszłość.

A jak było naprawdę?

Nie wiemy z pewnością, jednak najpewniej rzeczywiście był to bezsensowny bełkot

Ktoś teraz pije takie wino?

Picie Szmaragdowego Wina jest zabronione od lat, bo pijani powodowali zbyt wiele szkód. Lepiej go nie próbujcie!