Opowiedziałem już wiele niezwykłych historii, o wielkich przygodach i ważnych wydarzeniach. Teraz opowiem wam zupełnie zwykłą historię, o ludziach takich jak ja i wy.
Taka opowieść może być ciekawa?
Jak najbardziej! To opowieść o czterech przyjaciołach i tym, co zrobili w smutny dzień. A dzień ten był dawno temu, w poprzedniej erze, kiedy Jezioro było oddzielone od morza…
***
As-Akae, 459 rok II Ery
Nadeszła zima. Choć słońce świeciło na niebie tak długo, jak zawsze, dni stały się zimniejsze, wiele roślin zapadło w zimowy letarg, a wszelka praca na polach i w lasach ustała. Mieszkańcy Cesarstwa spędzali więc czas tak, jak każdej zimy. Pracowali w swoich domach, spotykali się na długie rozmowy albo zajmowali się tym, na co nie mieli czasu przez pozostałą część roku.
Jeden z zimowych dni tego roku był szczególnie przygnębiający. Szare chmury zasłoniły całe niebo, padał chłodny deszcz i wiał zimny wiatr, typowy dla tej pory roku. Prawie wszyscy zostali w swoich domach, nikt nie miał ochoty ani potrzeby, żeby wychodzić. Pewna grupa zebrała się razem w domu, aby spędzić ten dzień w dobrym towarzystwie.
Było to czterech przyjaciół, którzy znali się od lat, wspólnie pracowali i spędzali wolny czas. Każdy z nich zrobił jedną rzecz, aby uczynić spotkanie lepszym, a przez to dzień łatwiejszym do przeżycia. Pierwszy poszedł do pracowni i przyniósł drewno, ułożył równo na palenisku, wyciągnął krzesiwo i rozpalił. Płomienie od razu rozgrzały dom, co podniosło przyjaciół na duchu.
Drugi wziął ze skrzyni butlę dobrego wina i zaniósł do części kobiet, aby je podgrzano i przyprawiono. Kiedy było już gotowe, wziął kielichy i nalał każdemu po równo, a resztę zostawił na później. Wszyscy przyjaciele napili się wina, które było gorące i dzięki kilku mądrze dobranym przyprawom miało wyjątkowy aromat. Ich nastrój od razu się znacząco poprawił.
Przyszła więc pora na trzeciego. Poszedł do części domu, w której gospodarz przechowywał materiały i narzędzia. Przyniósł stamtąd płachty starego płótna i skóry, oczyścił je w świetle ognia i podał każdemu z przyjaciół, a ostatnią zostawił sobie. Okrywszy się płótnem lub skórą, przyjaciele usiedli przy ogniu i poczuli przyjemne ciepło. Dzięki temu, że nie było im już zimno i mogli usiąść na suchej podłodze, poczuli się bardzo dobrze.
Czwarty nie wiedział, co mógłby jeszcze przynieść. Zastanowił się chwilę. W końcu wpadł na pomysł, co może jeszcze bardziej podnieść wszystkich na duchu. Zaczął śpiewać dawną pieśń o bohaterach pierwszych wieków. Przypomniał swoim przyjaciołom najlepsze czasy Envearu. Oni chętnie dołączyli się do niego i przez długi czas wspólnie śpiewali o wielkich czynach.
Kiedy śpiewali, do domu wszedł człowiek, którego żaden z nich nie znał. Spytał, czy mógłby dołączyć do nich, ponieważ jest daleko od domu, a pogoda nie jest dobra na podróż. Powiedzieli mu tylko “usiądź, przyjacielu”, zaprosili do ognia, podali kielich wina i okryli skórą, aby nie było mu zimno. Nieznajomy w zamian zaczął im opowiadać – o swoich własnych przeżyciach, ale i o wszelkich zdarzeniach z dziejów Cesarstwa, o których czterej przyjaciele nigdy wcześniej nie słyszeli. Oni więc opowiedzieli i jemu historie, które poznali w swoim życiu.
Tak więc siedzieli przy ogniu okryci płótnem i skórą i pili gorące wino z przyprawami – pięciu przyjaciół.