Kiedy ostatnio zdarzyło wam się coś źle zmierzyć?
Wczoraj, wziąłem za mało sznurka do wiązania chrustu.
Ile przez to straciłeś?
Nie wiem, może pięć minut.
Pięć minut to cenny czas, jednak na taką stratę można sobie pozwolić. Słyszeliście już o człowieku, który stracił spory majątek przez to, że źle podał wymiary?
Nie, opowiedz!
Opowiem! Wiele stuleci temu, kiedy nie było jeszcze Kompanii Handlowej…
***
Okolice Sukyeo, rok 823 I Ery
Bogaty właściciel ziemski, jeden z najważniejszych dostojników prowincji Faenwen, zgromadził wielkie bogactwo. Wiedział jednak, że nie powinien przechowywać takiej ilości złota, poza tym pragnął pokazać innym swój majątek. Zdecydował więc, że należy wybudować nową posiadłość, większą i bogatszą od obecnej siedziby rodu.
Jako że chciał być pewien jakości wykonanej usługi, wezwał z daleka najlepszych budowniczych w Aedilër – krasnoludów. Słynęli oni ze swojego talentu, a w swojej krainie wybudowali wiele wspaniałych pałaców, dworów i pomników.
Poprosił ich, aby zbudowali mu wspaniałą posiadłość. Od razu przeszedł do ustalania wszelkich istotnych szczegółów – gdzie ma stanąć dom, jakiej ma być wielkości, ile i jakich pomieszczeń. Inżynier skrzętnie zapisywał wszystko, co ustalono. Po ponad godzinie rozmów i oględzin projekt był gotowy.
Bogacz uznał, że może zostawić swoją nową posiadłość w rękach najlepszych znawców. Pojechał do stolicy, aby załatwić kilka spraw z handlarzami, którzy mieli tam siedzibę. Spędził w Hanthenvearze cztery miesiące. W tym czasie handlował towarem i znacznie powiększył swój majątek. Był niezwykle zadowolony z tego wyjazdu.
Po powrocie zastał jednak coś, czego się nie spodziewał. Kiedy przyszedł do swej nowej posiadłości, od razu zobaczył dom – zgodnie z umową, duży i kunsztownie zbudowany. Im bardziej się do niego zbliżał, tym bardziej czuł, że coś jest nie tak. Kiedy dotarł do głównego wejścia, zrozumiał, co się stało. Drzwi wejściowe były tak niskie, że musiał mocno się schylić i ugiąć nogi, żeby przejść. Wewnątrz budynku nie mógł wyprostować się, a sufit cały czas był tuż nad jego głową.
Przy rozmowach popełnił duży błąd, którego krasnoludzki inżynier nie zauważył. Wiele wymiarów domu, na których mu zależało, podał budowniczym w stopach. Oni odczytali podane wartości z projektu i odmierzyli zgodnie z tym, ile wynosi jedna stopa w krasnoludzkich standardach, czyli mniej więcej tyle, ile długości miały ich własne stopy. Wszystko w domu było przez to za małe dla przeciętnego Południowca.
Bogacz był rozwścieczony. Przeklął nieuważnych budowniczych i ich inżyniera w imię wszystkich bogów Envearu i Faenwenu. Ci chcieli natychmiast oddalić się, jednak musieli jeszcze odebrać zapłatę. Właściciel z bólem przekazał krasnoludom skrzynie ze złotem, aby nie mieć niespłaconego długu. Do końca swojego życia pozostał w dawnym domu, a nową posiadłość pozostawił pustą, ku przestrodze innym.
Do dziś w tamtym miejscu stoją pozostałości domu o krasnoludzkich albo niziołczych wymiarach, za małego dla Południowców, Ludzi Wschodu, czy Ansha-Kai. Wielu mieszkańców i przyjezdnych przychodzi zobaczyć to dziwne zjawisko. Nazywają to miejsce Domem Krasnali.
Uważajcie, kiedy coś mierzycie, i pamiętajcie, żeby używać zawsze jednej miary. Inaczej mogą wam się przytrafić takie przygody, jak nieszczęsnemu bogaczowi. Tego wam nie życzę!