Złoty Port, rok 853 II Ery
Nachyl ucho, Searanie, który dajesz siłę
Udziel sztuki nędznikom, których życiem śpiew
Aby mogli wyśpiewać, co Tobie jest miłe
Aby mogli wypełnić święty sztuki cel!
Tam, gdzie koniec Przylądka było Złote Miasto
A pośrodku wszystkiego wielki pałac stał
Panem tego pałacu i miasta całego
Był ów Anther, któremu lud koronę dał
Dnia pewnego pan Anther, w swej mądrości wielkiej
Uznał, że czas już nadszedł, by okazać stan
Wziął monety, wyłożył, policzył ostrożnie
I uznawszy, że starcza, kazał wydać bal
Wyszli wszyscy heroldzi, wołali bogatych
Chociaż wieść ta obiegła i ubogi lud
Możni wzięli tuniki, prostacy sukmany
Bo wiedzieli na pewno, że uczta jest tuż
Przyszła pora czekania, w sercach radość wielka
Że dla dobra wspólnego na bal mogą iść
Wszyscy pełni nadziei, wszyscy pewni tego,
Iż kto piękne ma noce, pięknie może żyć
A w pałacu zgiełk wielki, słudzy w gotowości
Pewni, że od prac kresu prędzej przyjdzie Śmierć
Nie mogąc jednak zwątpić Anthera mądrości
W sercu swym zachowali trwogę, żal i gniew
Prace zrobiono pięknie, bez krzty uchybienia
Były złocone płótna, dywany, był szyk
Podczaszy tonął w srebrach, kucharze w pieczeniach
Bo uczta wszakże musi doskonałą być
W końcu otwarto bramy, opuszczono mosty
Przez te lud ucieszony się do wnętrza wlał
Zaczął władcę wychwalać, bo przez jego cnoty
Pałac wszystkim namiastkę życia Bogów dał
A na stołach pieczenie z doskonałym ziołem
Wszelkie dzikie owoce, wszelki piękny kwiat
Można by z wiarą wyznać, że za każdym stołem
Przychylny wyrok bóstwa z opatrznością stał
Zatem wszyscy zasiedli jak im nakazano
Ci bogatsi na środku, a ubodzy w kąt
Wszelką najlepszą strawę każdemu podano
By wszyscy zgromadzeni w szczęściu wyszli w dom
Wyszedł władca na środek, stanął na mównicy
Przepłukał winem usta i przemówił tak:
“Witajcie w pałacu, moi towarzysze
Dziś z pewnością poznacie, co to życia smak
Nowe królestwo młode, niedawno zdobyte,
Dla wielkości koniecznym stoczyć było bój
Ale teraz – zabawa, teraz orgia świateł
Ten, kto za mnie wypije, ten przyjaciel mójLiczneśmy, drodzy, lata, przez mroki kroczyli
Ale los, który bierze, niech i czasem da
Zanim nadejdzie słońce i w światło wejdziemy
Pókiśmy jeszcze żywi, niech zabawa trwa!”