Jajcarz

Na pewno lubicie żarty.

Opowiesz nam jakiś?

Mogę opowiedzieć. Dlaczego kciuk jest smutny?

Nie mam pojęcia, dlaczego?

Bo wskazujący na niego krzyczał!

Tego się nie spodziewałem! Masz coś jeszcze?

Mogę spróbować. Dlaczego Hunha nie patrzy nigdy na inne kobiety?

Nie wiem.

Bo Królowa zawsze widzi!

Znowu mnie zaskoczyłeś.

Dobrze, przejdźmy już do opowieści. Będzie o mistrzu żartów, którego do dziś pamiętają wszyscy mieszkańcy miasta i wielu w Cesarstwie, choć swoje żarty pokazał w dawnych czasach. Tak dawnych, że na Kontynencie pozostawało wiele ziemi niczyjej…

***

Sukyeo, 2742 rok I Ery

Tak dziwnych zdarzeń, jak wtedy, Sukyeo nie widziało nigdy przedtem, ani nigdy później. Wszystko zaczęło się pewnego ranka. Handlarze jak co dzień przybyli na swoje stoiska ze skrzyniami towaru, który mieli tego dnia sprzedać. Wszyscy normalnie rozpoczęli swój dzień. Wszyscy, z wyjątkiem sprzedawcy ryb. Kiedy otworzył skrzynię, od razu spostrzegł, że coś jest nie tak. Po przyjrzeniu się stwierdził, że zamiast świeżych ryb znajdują się tam stare rybie łby i ogony. Przeraził się tym widokiem. Zaczął rzucać we wszystkie strony przekleństwami. Wybiegł rozwścieczony z rynku i poszedł do dostawcy, aby się z nim rozmówić. Dostawca przysięgał na wszystkich bogów, że dał mu tego dnia skrzynię z rybami, jednak w końcu zgodził się sprzedać handlarzowi kolejną za niewielką cenę. Ryby nie były tak dobre, jak zazwyczaj i sprzedawca niewiele zarobił.

Następnego dnia wielu osobom przydarzyły się dziwne przygody. Dostawcy zboża ktoś uszkodził koło u wozu, tak, że przed bramą miasta skrzynie pełne świeżego ziarna spadły i cała zawartość wysypała się na ziemię. Dowódcy oddziału Srebrnego Korpusu, który stacjonował w mieście, zamieniono miecz w pochwie na drewniany i wszyscy żołnierze śmiali się z niego w czasie ćwiczeń. Na drzwiach jednego z bogatych kupców pojawił się napis “Popatrzcie, kto jest w tym domu. Tak wygląda świnia!”. W siedzibie zarządcy miasta ktoś rozpylił proszek, przez który wszyscy tam obecni przez cały dzień kichali.

W ciągu kilku dni pojedyncze żarty zmieniły się w plagę. Każdego dnia rzeczy pojawiały się i znikały, w miejscach publicznych pisano niewybredne żarty o mieszkańcach, a wszelkie usterki i problemy techniczne stały się codziennością. Zarządca nakazał większej części straży poszukiwać sprawcy wydarzeń i czuwać w nocy w istotnych punktach miasta. Autor żartów nie chciał jednak dać się pochwycić i dalej kpił sobie z zarządcy, strażników i wszystkich mieszkańców. W końcu stał się postacią wręcz mityczną, a nazwano go Żartownisiem z Sukyeo.

Po ponad pół roku nieustannych żartów nastała pora na wielki finał. Wielu obawiało się nadejścia tego dnia. Wiedzieli jednak, że kimkolwiek jest Żartowniś, będzie chciał, prędzej czy później, zakończyć swoją działalność z hukiem. Dzień zaczął się od wielkiego zaskoczenia. Wszyscy wyszli ze swoich domów, aby udać się do miejsc pracy. Spostrzegli, że na wszystkich ważnych budynkach, w tym siedzibie zarządcy i świątyniach, a także na wielu domach w centralnej części miasta pojawiły się różowe wstęgi, na których wypisane były różne dowcipy. Największa wstęga, ze złotymi brzegami i wielkimi frędzlami na końcu, wisiała na fasadzie siedziby władzy, od strony rynku. Wyhaftowano na niej ozdobnym pismem napis “To był tylko żart!”.

Nigdy nie odkryto, kto stał za wszystkimi żartami. Nie wiadomo, czy była to jedna osoba, czy zorganizowana szajka niepoprawnych żartownisiów. Mieszkańcy Sukyeo jeszcze przez dziesiątki lat oskarżali się nawzajem o zorganizowanie tych zdarzeń.

My też możemy robić takie żarty?

Lepiej nie. Straż zawsze czuwa, a wcale nie jest łatwo pozostać w ukryciu. Tym bardziej jeśli chcecie zabawić się kosztem całego miasta!