Mroźny dzień

Śnieżyca rozpętała się nagle. Dwaj wędrowcy weszli do opuszczonej chaty. Widać było, że choć budynek nie ma stałych mieszkańców, dosyć często odwiedzają go podróżni – prócz nielicznych śladów obecności owadów, rzadko widywanych na Północy, nie było tam widocznych oznak typowych dla pustostanów. Jeden z przybyszów wrzucił trochę chrustu ze swojego worka do prowizorycznego paleniska i odpalił krzesiwem.

– Dlaczego tu jest tak diabelnie zimno? – spytał jego towarzysz.

– Piździ, bo piździ. Taki klimat.

– Mam nadzieję, że pogoda się szybko poprawi. Musimy zebrać te rośliny, o które prosili w Akademii, i wracamy na południe.

– Też tak uważam, dobrze by było. Swoją drogą, słyszałeś kiedyś legendę o Mrozie?

– Nie, nigdy. Co to w ogóle za legenda?

– Opowiadają ją Krasnoludy, chociaż z religią u nich ciężko.

– Nie lubię rzeczy z Zachodu, ale możesz opowiedzieć. Chwilę będziemy tu siedzieli.

– Racja. Tak więc: na początku cała Aedilër była pełna życia, a pogoda zawsze sprzyjała wszystkiemu, co na niej żyło. 

– Nie wierzę. Jeśli na Południu potrafi lać przez tydzień, a tutaj jest, jak widać, to nigdy nie mogło być tak pięknie.

– Może i nie. Przejdźmy dalej. Nad Kontynentem czuwał Pierwszy Bóg, w którego, swoją drogą, nikt już nie wierzy. Ów Bóg stworzył innych Bogów i Ludzi, to znaczy Krasnoludy. Bogowie zaczęli używać swoich mocy, aby zyskiwać przychylność Ludzi. Ludzie w zamian składali im hojne ofiary z żywności, kwiatów i wszystkiego, czego Bogowie chcieli. Mijały lata, a Ludzie zaczęli spierać się o to, który z Bogów jest najlepszym patronem. W końcu doszło do wojny, w której poległa połowa mężczyzn, a zabito połowę kobiet i dzieci.

– Tak, może jeszcze ścięli połowę drzew i wyrżnęli panienki za pół ceny?

– Uspokój się, legenda to legenda. Gdy Pierwszy Bóg zobaczył, co się stało, zwołał do siebie wszystkich Bogów. Oni powiedzieli, że nie prosili Ludzi o nic takiego. Pierwszy Bóg rozgniewał się więc na bezmyślność Ludzi. Na Północy Kontynentu wyznaczył linię, a za nią postawił Boga, którego mocą było czynić rzeczy zimnymi, i zmusił go, aby zesłał na tę część świata wieczny Mróz. Zesłał tam wszystkich tych, którzy wzięli udział w Wojnie. Od tego czasu na Północy jest tak zimno, że większość istot ledwo przeżywa pobyt tutaj, lub nie przeżywa w ogóle.

– Przynajmniej to ostatnie to prawda. A reszta?

– Reszta to tylko legenda. Nie było ani Pierwszego Boga, ani Bogów, ani tych Ludzi, choć Krasnoludy istnieją. Poza tym nie ma niczego, co by świadczyło o istnieniu jakichkolwiek osad na Północy przed początkiem III Ery.

– Ej, ale z tym, że Bogów nie ma, to uważaj. Homyu i Konsae uważają co innego.

– Dobra, dobra, wiadomo, o co chodziło. Masz gdzieś ten dzban? Trzeba zrobić wrzątek.

– Już Ci daję. To będzie długi wieczór…