Największy z pałaców

Ansha Hun, szczyt II Ery

Powiedzenie, że Ansha Hun to miasto położone na wschodnim wybrzeżu Wielkiej Wyspy byłoby prawdą. Nie byłaby to jednak cała prawda, a tylko jej niewielka część, olbrzymie spłycenie. Aby w pełni pojąć, czym jest to miejsce i nazwa, należy sięgnąć do źródeł. Termin Ansha Hun jest używany przez mieszkańców Wyspy i Ostrowu o wiele dłużej, niż istnieje kalendarz – to jest, od czasów prehistorycznych, niepamiętnych. Nazwa ta określa najważniejszą z istot wśród całego gatunku Ansha – Królową. Najpotężniejsza w magii, niepowstrzymana władczyni, posłana i błogosławiona przez Ego, najwyższy z bytów.

Aby zrozumieć Ansha Hun, musimy wejść do miasta. Widok, który zastaniemy, nie przypomina w niczym miast, z którymi mamy do czynienia dalej na wschód – choćby wielkiego Aggermaille czy cesarskiego Cerbane. Na Kontynencie, budowniczowie miasta tworzą miejsce wśród natury, wyniszczają ją. Tutaj, miasto łączy się z przyrodą, uzupełnia ją, jakby zabudowania wyrosły wraz z puszczą. Poza tym, prócz zwykłych domów na powierzchni gruntu spotkamy tu wiele domów zbudowanych w powietrzu, opartych na pomostach łączących najwyższe drzewa. Całe miasto spowija półcień, widoczna manifestacja Ashta-ko, Ducha Mroku, szczególnie czczonego w wierze mieszkańców, jako ten, który przywrócił równowagę i pozwolił Człowiekowi oślepionemu przez światło odzyskać wzrok.

W Ansha Hun nie ma typowych ulic, zaplanowanych, pokrytych brukiem i ograniczonych pierzejami. Przechodzić z miejsca na miejsce można każdą dostępną drogą – mimo mrocznego wyglądu, Ansha nie grodzą swoich terenów, tak, aby każdy był w stanie dotrzeć do swojego celu najkrótszą bądź najwygodniejszą drogą. Choć w niektórych miejscach przechodzi się po prawdziwej, nienaruszonej trawie lub ściółce, drogę do najważniejszych punktów miasta wskazują ścieżki wydeptane przez licznych mieszkańców przemieszczających się każdego dnia do pracy, po sprawunki czy w poszukiwaniu szczęścia.

Jeśli podążymy za śladem największego ruchu, czyli szerokimi pasami nagiej, ubitej gleby, dotrzemy w końcu do najważniejszego punktu miasta – Pałacu. Przed wejściem znajdują się wspaniałe ogrody. Ich styl jest nieporównywalny z żadnym innym. Na Kontynencie ogród jest rozumiany w wąski sposób, wymaga konkretnego porządku, doboru i doglądania. Tutaj, na Wielkiej Wyspie, ogrodnicy pozwalają dzikiej roślinności swobodnie się rozwijać, jedynie czasem usuwając gatunek, który zbyt gwałtownie zajmuje areał. W ten sposób tworzą duży obszar, w którym nie widać ludzkiej ręki, a jednak jest znacznie piękniejszy od naturalnego lasu. 

W centrum ogrodów znajduje się właściwy budynek. Ma on budowę schodkową i jest jednym z nielicznych obiektów w mieście zbudowanych z kamienia. Pokrywają go rzeźby, reliefy i zdobienia, które są tak skomplikowane, że trudno uwierzyć, że są dziełem człowieka. Można odnieść wrażenie, że Pałac nie jest zwykłym budynkiem – zdaje się, że wyrasta z ziemi, rozwija się, rozgałęzia, aby przez szereg szczegółów dojść do zwieńczenia, które symbolizuje moc Bogów w świecie. Jest jak pień, który istnieje tylko po to, aby móc utrzymać jedyny cenny owoc – zespół niewielkich komnat 

Wnętrze jego jest jeszcze doskonalsze. Od samego wejścia ściany pokrywają malunki przedstawiające całą historię ludu Wysp, od początku czasów, kiedy Ego było jedynym bytem, przez stworzenie świata i Duchów oraz powołanie Ludzi i Królowej, po stworzenie państwa na wyspach i ustanowienie Ansha Guk. Poza tym, znajdują się tam ozdobne motywy wszelkich roślin, zwierząt i martwych elementów przyrody – gwiazd, planet czy gór. W głównej komnacie zasiada wielka Królowa.

Linie zdobiące komnatę nie są jednak po prostu wyobrażeniami elementów świata. Stanowią strukturę o wiele bardziej wyrafinowaną, której pełne zrozumienie wymaga głębokiej znajomości kultury i religii Ansha. Stanowią one bowiem swoiste tętnice wieńcowe, naczynia, którymi niewidzialna, mistyczna krew, pochodząca z mocy Ego żyjącego w ciele władczyni. Krew zaś zasila serce, najważniejszy z organów ciała, którym jest Ansha Guk. Z tego miejsca, wierzchołka tej niepojętej góry, krew jest pompowana z wielką siłą do wszelkich członków mistycznego istnienia – zarówno rozumnych, jak i wegetatywnych, a nawet litej skały. Jeśli ktokolwiek odwiedzi Wyspy, powróci z nich odmieniony, ponieważ w każdym, kto się tam znajdzie, oprócz jego własnej krwi płynąć będzie życiodajna i niewyczerpana moc Ego, która każdemu gwarantuje, że zbawiony będzie od istnienia, a przejdzie do wymiaru życia, pełnego prawdy i zrozumienia.

Jeśli kiedykolwiek staniesz przed Pałacem, pamiętaj, aby upaść na twarz i oddać pokłon mocy Ego, ponieważ z Ego wszystko wyszło i do niego zdąża.