Olbrzym i Grań

Eedo był jednym z najpotężniejszych z Dorakae, a na pewno najbieglejszym w sztuce magii. Cały klan podziwiał jego czary, a jego umiejętności nieraz okazały się niezbędne towarzyszom. Jego popisową sztuką było proste, ale niezwykle użyteczne przekształcanie wszystkich żyjących istot z krainy i całego kontynentu w wysokiej klasy potrawy wyłącznie przy pomocy swojej magicznej siły.

Mieszkał w Anomalii prawie najdłużej ze wszystkich. Dla niektórych z olbrzymich, skrzydlatych mieszkańców był przyjacielem, dla innych – sąsiadem lub krewnym. Wszyscy jednak darzyli go czcią i szacunkiem. Jego doświadczenie zbierane przez wieki i doskonała znajomość Twierdzy i jej okolic dały mu wysoką pozycję w małej społeczności Anomalii.

Pewnego dnia jednak jego los znacząco się odmienił. Eedo postanowił pójść do domu Grinasavi, najpiękniejszej z kobiet w krainie, i prosić ją o rękę. Ona jednak odmówiła. Wściekły Eedo zaczął krzyczeć tak, że całe miasto słyszało jego głos, a potem zaklęciem zburzył dom niedoszłej narzeczonej. Kiedy pozostali mieszkańcy zbiegli się na miejsce zdarzenia, natychmiast go pojmali, a potem skazali na wygnanie z Twierdzy. 

Zrozpaczony Eedo wziął wszystkie beczki nalewki, jakie zdołał znaleźć, udał się na skraj Anomalii i zaczął pić. Tak pił przez pięć dni i pięć nocy, a potem zasnął. Kiedy się obudził, wciąż czuł ten sam smutek. Zerwał więc najtwardsze trawy z całej okolicy, uczynił z nich linę, zawiązał pętlę i powiesił się na wielkiej brzozie. Był jednak zbyt potężny, aby umrzeć. Mimo zachowania życia, przez gruby sznur na szyi i przygnębienie uniemożliwiające skuteczne rzucenie zaklęć nie był w stanie się wyswobodzić. Utknął na wieki.

W pewnym momencie odczuł głód. 

–  Dajcie mi jeść! – krzyczał, ale nikt nie przychodził.

Dopiero kiedy po raz dziesiąty krzyknął, a wielka brzoza zaczęła się uginać od jego prób wyrwania się, pojawił się Samakatha, przywódca Dorakae. Próbował on wyswobodzić uwikłanego brata, jednak sznur, który Eedo był uczynił, okazał się zbyt silny. Przywódca postanowił więc dać mu jedzenie. Nie chciał jednak wygnanego z Twierdzy żywić zapasami z miasta. Chwycił więc elfa, który w swojej wędrówce zabłąkał się do Anomalii, i rzucił go wiszącemu towarzyszowi, a ten zebrał na tyle siły, aby w locie uczynić go smacznym i pożywnym.

Samakatha potrzebował jednak rozwiązania na wieczność, przez którą Eedo miał wisieć na wielkim drzewie.

***

Baeter kończył właśnie pracę w swoim warsztacie. Cieszył się już na myśl o powrocie do swojego domu. Nagle usłyszał zza pleców dziwny głos.

– Przyjacielu! Potrzebuję Twojej pomocy.

– Kim jesteś?

– Tak mówi Eedo: daj mi jeść. Aby to uczynić, weź swego kompana, idź na północ, w Czarne Góry i wejdź tam na najwyższą grań. Jeśli spotkasz po drodze wędrowca, pochwyć go i zwiąż, a nie szczędź przemocy, ale weź go żywego. Kiedy wejdziesz na grań, znajdziesz jaskinię, a w niej głaz. Połóż schwytanego wędrowca na głaz i przebij jego serce nożem, a czaszkę ostrym kamieniem. Potem wyjdź z jaskini i odlicz pięć razy do stu. Kiedy powrócisz, możesz spocząć. Potem odprawiaj rytuał, kiedy tylko nadejdzie sposobność, ale nie rzadziej, niż Słońce jest w zaćmieniu.

Baeter przestraszył się słów nieznajomego. Wziął więc swego najwierniejszego towarzysza i wyszedł z nim na północ. Kiedy dotarli w Czarne Góry, odnaleźli grań, a w drodze pochwycili wędrowca. Odprawili rytuał tak, jak im nakazał tajemniczy głos.Kiedy elfowie odliczali ustalony czas, Samakatha stworzył portal z jaskini do Anomalii i zabrał ciało zabitego z ołtarza. Dał je na pożywienie Eedo. Kiedy Baeter i jego towarzysz wrócili do jaskini, uwierzyli, że to Eedo, który jest bogiem umarłych, wziął ich ofiarę. Odtąd odprawiali rytuał tak, jak nakazał im głos, a przed i po nim, jak i na początku i końcu dnia odmawiali stworzone samodzielnie modlitwy do nowego bóstwa. Wkrótce do Kultu dołączyło jeszcze kilku, ale nigdy nie wyszli poza Grań. W Aedilër powstał nowy, obcy ludom porządek, a w Twierdzy – porządek zapanował na nowo.