Ostatni list

Archiwum Akademii, Annyeohan, 118 rok V Ery

– Wejść! A, to ty, Sugo. Co tym razem dla mnie masz?

– Domyśl się.

– Znowu te cholerne ruiny?

– Co innego mogliby nam dać?

– Nieważne. Zapalisz?

– Chętnie.

– Zobaczmy, co tym razem przywieźli… Listy. Przynajmniej będzie co poczytać. Zobaczmy, co tu leży…

***

Hanthenvear, 73 rok IV Ery

Drogi Hako,

Mam nadzieję, że o mnie nie zapomniałeś. Muszę Ci przekazać ważną wieść, bo wiem, że może do Ciebie nie dotrzeć inną drogą. 

W Hanthenvearze dzieją się rzeczy, które trudno opisać. Zaczęło się niewinnie – jeden z filozofów z cesarskiego dworu, którego nazywają Aedo, zaczął głosić, że Envear nie potrzebuje obcych, a zwłaszcza niziołków. Mówił tak: “Dawca Mądrości nakazuje, aby mądrzy pracowali. Niziołek zaś nie pracuje, a potrafi jedynie żyć z pracy innych.” Absurd i bezsens – powiedziałbyś. I miałbyś rację! On sam przecież nigdy nie miał uczciwej pracy, a przeciętny niziołek w tym mieście więcej zrobi w dziesięć dni, niż ten samozwańczy myśliciel przez całe życie.

Tak czy inaczej, chodził po mieście i opowiadał na placach i ulicach o tym, dlaczego Cesarstwo powinno się pozbyć wszystkich obcych. Na początku prawie nikt go nie słuchał. Niestety – im dłużej gadał, tym więcej niezadowolonych z życia elfów zaczęło mu przytakiwać.

***

Mógłby mieć trochę szacunku! Elfy… Trudno, idźmy dalej.

***

Z małej grupy nienawistnych szaleńców szybko powstał większy ruch. Z początku ich działalność kończyła się na płomiennych przemowach w miastach Envearu. Wielu z moich przyjaciół ciągle na nich narzekało, ale reszta się nie przejmowała – uważali, że tylko miecz może nas złamać. Niestety, okazało się, że to prorocze słowa…

Kilkanaście dni temu doszło do tragedii. Jeden z wiernych współpracowników filozofa jak zwykle przemawiał na targowisku, żeby przekonać biedotę do poparcia jego idei. Zdarzyło się jednak coś, czego nie przewidział. Niziołek, który przechodził obok – swoją drogą mój znajomy – zaczął odpowiadać mówcy, przy tym wyjaśniając wszystkim prawdę o niziołkach. Elf nie chciał jednak debatować z obcym. Zamiast tego, kazał go pochwycić, co zebrani od razu uczynili. Potem dobył miecza i wobec wszystkich ściął mu głowę. Widziałem to… Gdybyśmy mieli swoich bogów, obarczyłbym ich winą, ale niestety, jestem w tym sam. Nie wiem, co stało się później tego dnia. Uciekłem jak najszybciej, żeby nie podzielić jego losu.

Od tego czasu jest już tylko coraz gorzej.  Na początku zabijali tylko tych, którzy otwarcie się im sprzeciwiali, ale później zaczęli mordować każdego niziołka, którego napotkali. Kiedy jeszcze miałem odwagę wyjść z domu, zobaczyłem, że w kilku miejscach przygotowali nawet przyrządy do tortur i egzekucji. Od tego czasu ukrywam się… Przyjaciel, który mnie wczoraj odwiedził, powiedział, że gniew elfów nie omija już nawet dzieci – kilka dni temu wyrzucili kilkoro do morza w porcie. Widziałem, że podpalili już sklepy, zakłady i domy kilku z nas. Cesarz nadal nie zrobił niczego, żeby ukrócić ich zbrodnie. Przestaję wierzyć w to, że kiedykolwiek coś zrobi. Może po prostu podoba mu się, że jego lud znalazł nową rozrywkę i przynajmniej przez chwilę o nic go nie prosi.

Jedno jest najgorsze – to, że niczego nie mogę zrozumieć. To nie jest zemsta za żadne przestępstwa, bo nikt z niziołków nie wyrządził znacznego zła. Tacy jak my mieszkali w tym mieście od stuleci i nie powodowali żadnych problemów. Dlaczego więc nas zabijają? Czasami myślę, że to część jakiegoś wielkiego planu – tylko kto mógłby za tym stać?

Nie wiem, co mnie teraz czeka. Najpewniej już szukają tych, którym udało się ukryć, żeby móc pozbyć się problemu na zawsze. Chciałbym uciec z miasta i wrócić na Zachód, ale nie wiem, czy będzie mi to dane – mogą przyjść po mnie w każdej chwili.  Jeśli ten list do Ciebie dotrze, przekaż innym, co dzieje się w Cesarstwie. Może choć kilku uda się uratować przed elfami.

Mam nadzieję, że przynajmniej Ty jesteś bezpieczny i zdrowy.

Z serdecznym pozdrowieniem

Iso

***

– Cholera, ten to miał trudne życie. Czekaj, gdzie to znaleźli?

– Wykopaliska są niedaleko Hanthenvëru

– Czyli daleko nie uciekł. Szkoda. Wydaje się mądry. Trudno uwierzyć, że takie rzeczy działy się za naszą granicą tak niedawno.

– Nie przejmuj się tak. Przynajmniej możemy się cieszyć, że żyjemy w dobrych czasach.

– Masz rację. Mamy szczęście, że to znowu nie my.