Oświecony środek

– Wasza Książęca Mość! Pilne!

Służący wbiegł zasapany do biura, w którym siedział od rana Anhyeo IV, książę Faenwen, pięćdziesięcioośmioletni Południowiec.

– Tak, Mikoryu?

– Wojna, proszę Pana! Walczą!

– Spokojnie, opowiedz, co się dzieje.

– Krasnoludy atakują Wielki Ostrów!

– Jakże to możliwe? Nie mają w tym żadnego interesu.

– Nie wiem, proszę Pana. Ale Królowa przysłała posłańca. Są atakowani, na razie ich armia utrzymuje front, ale nie wiedzą, jak długo uda im się bronić. Nowa Federacja nie chciała być dłużna, więc mamy i poselstwo zza Uskoku, które prosi o “pomoc w szybkim i sprawiedliwym zażegnaniu problemu”.

– Jakikolwiek problem mają. 

– W rzeczy samej, proszę Pana. Problem w tym, że oba poselstwa są w stolicy i zanim Słońce zajdzie, zauważą się nawzajem i zrobią tu burdę.

– Tak więc… – zaczął się głośno zastanawiać Anhyeo – Republika ostatnio prowadzi dosyć agresywną politykę w handlu zagranicznym. Z Krasnoludami, którzy mają stale wysoką produkcję, raczej im nie po drodze. Poza tym, przy ich ustroju, południowcy w Radzie Generalnej wymuszą pomoc dla swoich współbraci w potrzebie. Jeden dla Wysp.

Envearski Cesarz to idealista, jakich mało. Kiedy tylko dowie się o wojnie, wygłosi płomienną mowę o jedności wszystkich narodów. Nawet układy handlowe, które ma po równo z obiema stronami, raczej go nie przekonają. Pewnie uciszy doradców i zrobi swoje. Dwóch dla Wysp.

Poczciwy Darke z Idërin ma swoje układy i sprawki. Z jednej strony towar z wysp mu służy, z drugiej jego rodzina jest wyklęta przez Ego od pokoleń. Jak mu powiedzą o tym, co się dzieje, pójdzie pić. A potem zostanie w domu. Dwóch dla Wysp, jeden pośrodku.

Sapiarcha, ktokolwiek nim teraz jest, będzie musiał pójść za radą Akademii, żeby nie zniknąć w tajemniczy sposób. Uczeni ostatnio mają się świetnie z finansami, a metalu i kryształów szukają pewnie bardziej, niż przypraw. Będą powtarzali biednemu władcy codziennie, żeby wsparł natarcie, aż to zrobi. Dwóch dla Wysp, jeden pośrodku, jeden dla Federacji.

Mieszańcy znad jezior jak zwykle się zgodzą w tej sprawie. Przy ich obecnej pozycji, będą musieli pójść na rękę bardziej wpływowym. Kogo mogą wybrać? Chociaż Envear to zawsze solidny partner, pewnie pójdą za Akademią. W żywej świątyni Konsae mają nie tylko oparcie polityczne i finansowe, ale i moralne. Dwóch dla Wysp, jeden pośrodku, dwóch dla Federacji.

Panowie Cesarz Wschodu i Król Przylądka pewnie zrobią to, co lubią najbardziej, kiedy Południe ma problemy. Nie pomogą nikomu, a potem ściągną majątek z pomocy uchodźcom i skupu zagrabionych majątków. Nigdy ich za to nie lubiłem, chociaż wojny dawno nie widzieliśmy. Dwóch dla Wysp, dwóch pośrodku, dwóch dla Federacji. Cholera. Czy naprawdę to my musimy wybrać, czy i jak przechylić szale?

– Co więc Pan rozkaże?

– Wiesz? Wyślij posłów do stu diabłów.

– Których?

– Jednych i drugich. Ale najpierw nałóż mi fajkę. Mam dużo pracy przed sobą, wojna poczeka. A palenie nie.