Po przybyciu

Czas kontynuować opowieść. Dalsza część to jeden z najsmutniejszych epizodów w historii Południa, jednak gdyby nie on, nie bylibyśmy teraz w tym samym miejscu. To opowieść o upadku porządku Pierwszej Ery i nadejściu gwałtownych zmian, które utworzyły w dużym stopniu Aedilër, którą znamy. Pozwólcie, że przedstawię wam wszystko w formie starej pieśni, której słowa mówią o tym co było w zamierzchłych czasach, gdy pierwszy, drugi i trzeci dotarli już na Kontynent…

***

Arraedon i Wschód, 2981 rok I Ery, czyli 58 rok II Ery

Na Wschodzie dalekim królestwo Arraedon
W nim Dora, co perłą tej całej krainy
Chłop zwykły pracował na polu tam, ciężko
I pan był mu dobry, a bóg był mu miły


Tam nikt nie spoglądał ku brzegom odległym
By o to, co w dali, nie musieć się troszczyć
Lecz na co patrzenie, gdy wróg jest przebiegły
Nie patrząc, tej groźby nie mogli tam dostrzec

Ku brzegom płynęły okręty zuchwałe
Na masztach ich żagle rozpięte rzędami
A na ich pokładach trzy dusze zbłąkane
Co miały być wkrótce nazwane katami

I pierwszy wychodzi, już silny, gotowy
A w dłoni ma klingę z ostrymi brzegami
W załodze powstańcy duchem walki nowym
Na Wyspach nazwani przez władcę zdrajcami

Tam drugi ląduje, krewki i szalony
Ma siłę gotową, by rzucić zaklęcie
A za nim są chłopi, ufni i gotowi
By mistrz dał im szczęście w ich losu odmęcie

A trzeci najstarszy, choć nadal ma władzę
A w dłoni ma glewię, co wieki przetrwała
Z dowódcą żołnierze, na których wygnanie
Opadło, gdy wódz ich w złym miejscu się znalazł

Wraz radzić zaczęli, co począć należy
Gdy los ich na wspólne prowadzi wygnanie
Stwierdzili: “Musimy w tych ludzi uwierzyć
Naszymi siłami Cesarstwo powstanie”

Zebrali więc miecze, lemiesze i sidła
I obóz tam stanął jak miasto rozbity
Nie mieli tam brązu, ni skóry, ni bydła
Lecz mieli odwagę, by wiele uczynić

Ruszyli więc dalej, gdzie słońce zachodzi
Spotkali tam ludzi z długimi uszami
I by ich cesarstwo się mogło narodzić
Mówili: “Oddajcie i bądźcie poddani

Dowódcom, co przyszli zza morza, ze Wschodu
By przynieść wam wolność, swobodę i chwałę”
Mieszkańcy nie chcieli opuścić narodu
Więc wpadli przybysze w zdumienie niemałe

Krzyknęli: “Więc wojna!” i miecze chwycili
I wkrótce doliny spłynęły czerwienią
Brąz miało Południe, więc nie zwyciężyli
Z katami, co miecze ich srebrem się mienią

W pół roku upadła stolica Sapiarchy
I trwoga opadła na wszystkich na Wschodzie
Lecz walczył Arraedon, stanęły w nim warty
Bo póki duch żywy, miecz żaden nie szkodzi

Nadeszła zła horda gdy słońce wstawało
I cała równina w ich blasku srebrzystym
Ruszyli ku miastu i alarm nadano
Gdy klęska nadeszła tym rankiem tak mglistym

Bronili się dzielnie Południa mieszkańcy
Lecz siły ze Wschodu ich opór rozbiły
Za księgą rolnicy, za mieczem powstańcy
Za glewią żołnierze oddani i żywi

Poddała się Dora, uciekli mieszkańcy
Oddali swe ziemie nieznanym dowódcom
I poszli ku słońcu już jako wygnańcy
Liczyli, że jeszcze tę zbrodnię ukrócą

Lecz mówi im Cesarz w cesarskich swych murach:
“Nie walczcie już z nimi, bo srebro w ich dłoni
Tę mądrość, że wszystko przed srebrem ma upaść
Nasz Dawca Mądrości nam wiedzieć pozwolił”

Zbrodniarze radzili, co zrobić z tym miastem
Gdzie żyli przed dniami Południa mieszkańcy
“Oszczędźmy” powiedział w mądrości swej starzec
Lecz “zniszczmy” krzyczeli wraz jego kompani

Na Wschodzie dalekim się skończył Arraedon
I Dora, co perłą tej była krainy
Choć lata minęły, patrzymy wciąż w przeszłość
By wspomnieć tych wielu, co wtedy tam żyli

[cisza]