Podróż życia

Ogień wciąż płonie, więc możemy iść dalej. Chcecie usłyszeć opowieść o wyprawie po skarb?

Chcemy!

Jest to historia wyjątkowej wyprawy, w czasie której zdarzyły się szczególne trudności. Zaczyna się dawno temu, kiedy miasta na Północy były jedynie pomysłem marzycieli…

***

Sukyeo, 2165 rok I Ery

Na północy Cesarstwa żył myśliwy o imieniu Hanse. Jak wszyscy w jego fachu, spędzał większość czasu w lasach, na polowaniach. W końcu zapragnął zmiany. Nie wiedział jednak, w jaki sposób może znaleźć nowe zajęcie. Udał się więc do pisarza i spytał go o radę. Pisarz powiedział mu:

– Jest wiele rzeczy, które może robić człowiek. Jeżeli jesteś znużony pracą, powinieneś wyruszyć w poszukiwaniu przygód. Tak się składa, że znam jedno miejsce, od którego możesz zacząć. Kilkadziesiąt mil stąd, na wzgórzach, znajduje się jama. Wielu twierdzi, że znajduje się w niej skarb schowany tam przed laty przez złodziei. Musisz jednak bardzo uważać. Skarb jest strzeżony przez jakąś siłę. Wszyscy, którzy próbowali go dotąd zdobyć, wracali szaleni lub znikali bez śladu. Żaden z nich nie był w stanie powiedzieć, co naprawdę dzieje się w jaskini.

Hanse podziękował za radę i wrócił do domu. Zasiadł przy domowym ognisku i długo zastanawiał się, czy warto podejmować takie ryzyko. W końcu uznał, że może to być jego jedyna szansa na wyrwanie się z nużącej rzeczywistości. Wziął więc wszystkie potrzebne rzeczy, duży zapas żywności, miecz i łuk, i wyruszył w kierunku wzgórz, o których powiedział mu pisarz.

Wędrówka zajęła mu wiele godzin. Noc spędził w środku lasu, na prowizorycznie sporządzonym posłaniu. Na szczęście nic szczególnego się tamtej nocy nie wydarzyło, nie został okradziony ani zaatakowany przez dzikie zwierzęta, które żyją w lasach w tamtym regionie. Następnego dnia po południu dotarł w miejsce wskazane na mapie. Znajdowało się tam wejście do jaskini w zboczu niezbyt wysokiego wzgórza. Hanse natychmiast skierował się w jego stronę. Wejście było dosyć szerokie, ale korytarz szybko się zwężał, tak, że wkrótce Hanse musiał iść pochylony. Po kilku minutach zobaczył przed sobą dziwnego, zdeformowanego człowieka. Postać była mała, z brzydką twarzą, krótkimi nogami i bardzo długimi, chudymi rękoma.

– Kim jesteś? – spytał postać.

– Jestem Varredh, strażnik skarbu. Jeśli chcesz zdobyć złoto, musisz odpowiedzieć na moje pytania. Jeśli sobie poradzisz, będziesz mógł zabrać wszystkie skarby. W razie pomyłki czeka Cię obłęd, który wielu doprowadził do szybkiej śmierci. Nie próbuj uciekać! I tak Cię dopadnę!

– Zatem pytaj o co chcesz. Wiele już w życiu widziałem.

– Pierwsze pytanie: kto dotknął w życiu setek funtów złota, ale nigdy nie był bogaty?

Hanse zaczął się zastanawiać. W końcu odpowiedź przyszła mu do głowy.

– To krasnoludzki górnik, strażniku. Kopie złoto i przerzuca go wiele, jednak bogactwo przypada zarządcom, którymi zwykle są niziołki.

– Jesteś naprawdę sprytny! Pora na drugie pytanie: kto widzi dalej, niż mogą sięgnąć jego oczy?

Hanse zaskoczyło to pytanie. Nie wiedział, o kogo może chodzić. W końcu, po długim zastanowieniu, przypominał sobie.

– Chodzi o Hun, Królową Ansha! Choć jej oczy są takie, jak u każdego człowieka, może widzieć świat oczami Tancerzy, jej najwierniejszych poddanych.

– To prawda! Wiele wiesz o tym świecie! W takim razie przyszedł czas na ostatnie pytanie: który władca jest największy ze wszystkich?

Hanse zaczął bardzo intensywnie myśleć. Znał wielu władców z różnych państw i epok, jednak nie wiedział, który z nich jest największy. Strażnik zaczął go pospieszać. Hanse zaczął się bać, że padnie ofiarą dziwnego stworzenia. Kiedy strażnik miał już stracić cierpliwość, Hanse przyszła do głowy nowa myśl.

– Największym władcą jest Homyukann Hanaeryo, bo bez jego daru żaden władca nie pojawiłby się na tej ziemi!

– Zaiste, to on jest największy, choć wolałbym, by go w ogóle nie było. Idź więc i zabierz skarb. Zrób z nim, co uznasz za słuszne, bo posiadasz mądrość.

Hanse wszedł do dalszej części jaskini i znalazł tam to, co zapowiadał strażnik. W niewielkiej skrzyni znajdowała się spora ilość złota i kosztowności. Zabrał wszystko ze sobą i wrócił do swojej wioski. Za zdobyte pieniądze kupił więcej broni i sprzętu. Przez dziesięć lat podróżował po Kontynencie w poszukiwaniu skarbów i dziwnych zjawisk, a później wrócił do polowań.

Chciałbym kiedyś znaleźć taki skarb!

Kto by nie chciał! Problem w tym, że teraz już nie ma w Aedilër skarbów ukrytych w jaskiniach. Chociaż, kto wie, może kiedyś będziecie mieli szczęście i traficie na porzucone złoto.