Sławna klinga

Myślę, że możemy na chwilę wrócić do opowieści z dziejów Envearu. Znam jedną, która dzieje się w Drugiej Erze, w podobnym czasie, co poprzednia. To historia człowieka, który stał się legendą, a właściwie jego broni.

Co to za opowieść?

Czas zaczynać. To historia cesarza Tankae, pierwszego o tym imieniu. Zaczyna się przed wieloma stuleciami, kiedy na Wschodzie rozwijało się Cesarstwo Ludzi…

***

Hanthenvear, 636 rok II Ery

Na cesarskim dworze wybuchła panika. Na zachodzie Cesarstwa, w prowincji Akae, pojawiły się oddziały faenweńskiego wojska, mimo tego, że nic nie wskazywało, aby młode państwo miało zaatakować swoich poprzednich władców. Cesarz natychmiast zwołał wszystkich generałów na naradę. Wniosek był jeden: armia powinna natychmiast wymaszerować na zachód, aby pokazać faenweńczykom dominację i ukrócić ich wojenne zapędy. Tankae nakazał więc przygotowanie jego poddanych do podróży i postawił wojsko w stan gotowości bojowej.

Następnego dnia wielotysięczny orszak wyruszył w kierunku Akae wraz z wieloma wozami i zwierzętami. Przez cztery dni szli w stronę wrogiego wojska. Gdy dotarli w pobliże granicy, zwiadowcy zauważyli gotową do walki faenweńską armię. Upewniwszy się, że to właściwe posunięcie, Cesarz zarządził przegrupowanie i natychmiastowe przejście do ataku. Dobył miecza i sam poprowadził główne natarcie.

Bitwa była długa i trudna. Obydwie armie miały wolę walki i napierały na wrogów. Rozgorzała walka i żar lejący się z nieba doprowadzały wielu do wycieńczenia. Choć żołnierze z zachodu walczyli dzielnie, siła cesarskiej armii przeważała coraz bardziej, zwłaszcza dzięki zdecydowanie znaczniejszemu oddziałowi Jeźdźców. Faenweńczycy musieli coraz dalej wycofywać się w kierunku zachodu. W końcu niedoszli najeźdźcy zdecydowali się na odwrót.

Mając pewność, że bitwa dobiegła końca, członkowie cesarskiej armii zaczęli przeszukiwać pobojowisko. Jeden z żołnierzy spostrzegł, że wśród poległych jest Cesarz, który w ferworze bitwy zginął uderzony mieczem przez jednego z wrogów. Obok ciała leżał strzaskany miecz władcy. Dowódca nakazał załadować zwłoki na wóz, a części miecza schować do oddzielnej skrzyni, po czym wysłał posłańca do stolicy, aby poinformować dworzan i mieszkańców o śmierci władcy.

Po piętnastu dniach ciało poległego władcy złożono w krypcie niedaleko miasta, w której chowano cesarzy, a następnego dnia jego syn został uroczyście koronowany na Cesarza Envearu przez przedstawicieli czterech stanów i zajął należne miejsce w pałacu. Nadal nie wiedziano jednak, co należy zrobić ze zniszczonym mieczem Cesarza Tankae. Sugestii było wiele: jedni mówili, aby na nowo go wykuć, a inni, aby umieścić go w grobie wraz z właścicielem.

Nowy władca podjął jednak inną decyzję. Rozkazał, aby przyniesiono mu miecz. Obejrzawszy go i oceniwszy jego stan orzekł, że kling już nigdy nie zostanie użyta w boju. Zamiast tego, ogłosił, że największa część, z rękojeścią, pozostanie w pałacu w Hanthenvearze i będzie od tego dnia symbolem władzy Cesarzy. Pozostałe części, według ich wielkości, nakazał umieścić w zdobionych pudełkach, a następnie zawieźć uroczyście do wszystkich miast Cesarstwa, aby umieszczone w siedzibie zarządu miasta przypominały o autorytecie centralnej władzy.

Uczyniono więc, jak polecił. Pięć dni później przed całym dworem złożył rękojeść miecza na postumencie w pałacu, a we wszystkie strony świata wyruszyły orszaki z bogato zdobionymi pudełkami, w których były odłamki klingi. Mieszkańcy wszystkich regionów, usłyszawszy o tym, co znajduje się w pakunkach, oddawali pokłony maszerującym żołnierzom, ponieważ władza Tankae była dla nich dobra. W każdym z miast w uroczysty sposób przyjęto orszak i umieszczono odłamek w ważnym dla mieszkańców miejscu, w siedzibie władz lub niedaleko niej. W ten sposób pamięć o bohaterskim władcy przetrwała do dzisiaj.