Od czasu, kiedy rolnicy siali zboże na swoich polach, sporo minęło, a do kolejnej wiosny jeszcze długo, ale i o sianiu mam opowieść. Wiecie, jakie święto obchodzimy tuż po zimie?
Święto Siewów!
Właśnie tak! Teraz obchody tego dnia są bardziej symboliczne niż prawdziwe, ale nie zawsze tak było. Przed wieloma stuleciami, kiedy ekspedycja za Jezioro była jedynie marzeniem uczonych…
***
Cesarstwo, dziewiąte stulecie I Ery
Pory roku od zawsze wyznaczają bieg życia mieszkańców tych ziem. Zima jest najtrudniejszą z nich. Przez ponad 140 dni chłód zmusza ludzi do spędzania czasu w domu, a rośliny przestają rosnąć. Koniec zimy i powrót życia był więc od dawna istotnym momentem dla wszystkich. Dzień, w którym byli już pewni, że chłodny okres minął, urósł do rangi święta jeszcze przed powstaniem Kalendarza.
Święto Siewów obchodzono w dniu, kiedy po raz pierwszy zauważono zielony pęd lub łodygę. Kiedy to nastąpiło, najstarszy z mieszkańców wioski, lub mistrz ceremonii, jeżeli takiego ustanowiono, szedł na miejsce zebrań i przy pomocy dzwonów odgrywał Melodię Pierwszą. Wtedy wszyscy mieszkańcy jak najszybciej przerywali to, czym byli zajęci, i przychodzili do niego. Wtedy starzec ogłaszał trzykrotnie: “Zima odeszła, nastał dobry czas!”. Do dziś możecie czasem usłyszeć te słowa w dniu święta.
Następnie starzec udawał się po dwóch kapłanów, a jeśli nie było ich w wiosce, wyruszał z grupą rolników do innej wioski, która miała świątynię. Mieszkańcy czekali na miejscu zebrań na przybycie kapłanów. Kiedy obydwaj przyszli, starzec zwracał się do nich po kolei. Do kapłana Homyu mówił tak: “Oddaj cześć Dawcy Życia, aby życie rozkwitło”. Wtedy ten, u którego ostatnio urodziły się cielęta, przyprowadzał młodego byka i podawał go kapłanowi. Do kapłana Konsae starzec mówił tak: “Oddaj cześć Dawcy Mądrości i Nauki, aby dał nam dar poznania”. Jeden ze zgromadzonych podawał kapłanowi łuczywo, które rozpalił w palenisku we własnym domu.
Kapłan Homyu prowadził wszystkich w uroczystym orszaku do świątyni. Tam mieszkańcy gromadzili się wokół kamiennego ołtarza, a kapłan wypowiadał pierwszą modlitwę: “Dawco Życia, wysłuchaj tych, którzy Ci służą!”. Następnie brał młodego byka, którego mu dano, i składał go w ofierze bogu, wypowiadając jednocześnie błogosławieństwo: “Weź życie, aby przynieść życie”. Krew byka zbierał do fiolki. Po dokonaniu ofiary, wypowiadał ostatnią modlitwę, zwaną Trzema Prośbami: “Dawco Życia, daj ludziom pokarm, aby byli nasyceni. Daj ludziom zdrowie i byt, aby żyli ku większej chwale. Daj ludziom życie, aby mogli sławić jego Dawcę”. Po tych słowach mieszkańcy głęboko kłaniali się ołtarzowi, a następnie odchodzili do domów.
Kapłan Konsae szedł samotnie do świątyni swego boga z płonącym łuczywem i zapalał nim ogień w palenisku. Kiedy zaszło słońce, upadał na twarz przed obliczem Dawcy Mądrości i modlił się do niego: “Dawco Mądrości, daj nam wiedzę o tym, co ma się zdarzyć, abyśmy byli zawsze gotowi na to, co niesie Los”. Wypowiedziawszy modlitwę, zaczynał medytację, która trwała wiele godzin, często aż do wschodu słońca. W tym czasie, jak mówią legendy, otrzymywał dar mądrości.
Następnego dnia mieszkańcy gromadzili się o wschodzie słońca pośrodku wioski. Kapłan Homyu przychodził do nich i prowadził pochód na pole, co roku innego mieszkańca. Tam brał fiolkę, w której zgromadził krew byka, i czynił krwią krąg na ornej ziemi. Potem brał garść nasion i siał je w kręgu, mówiąc przy tym “Niech kwitnie Życie!”. W podobnym czasie na miejsce przychodził drugi z kapłanów i oznajmiał mieszkańcom, co ma ich czekać w ciągu roku. Wysłuchawszy jego porad, mieszkańcy życzyli sobie nawzajem dobrego siewu i dużego plonu, a potem szli na swoje pola, aby zacząć pracę na roli.
Dziś już niewielu obchodzi to święto w dawny sposób, jednak wiele z tamtych czasów pozostało – przede wszystkim szacunek do przyrody i poczucie wspólnoty, które wciąż jest silne wśród mieszkańców Cesarstwa.