Szczęśliwy poranek

Śniadanie się zakończyło. Ostatni mężczyźni odstawili na stół puste czarki po Miodzie, a olbrzymia kobieta zebrała wszystkie naczynia i odniosła do balii pełnej zimnej wody. Mężczyźni wstali od stołu i zaczęli zastanawiać się, co począć z wolnym od pracy dniem.

– To co? Idziemy na walki?

– Nie ma po co, Hike nadal leczy się po ostatniej przegranej, a poziom zawodników ostatnio nie zadowala – stwierdził Ara, gospodarz domu.

Miał rację. Walki były jedną z ulubionych rozrywek Północników. Polegały one na brutalnych starciach na gołe pięści, półnago. Zawody często kończyły się dla przegranego poważnymi obrażeniami, leczonymi miesiące, lub nawet śmiercią. Każde miasto i wioska posiadało lokal, większy lub mniejszy, w którym odbywały się pojedynki. W niewielkim miasteczku na północy ziem plemienia Kekoro, w którym przyszło żyć Arze i jego przyjaciołom, arena świeciła pustkami, od kiedy nieliczni umiejętni bywalcy zakończyli tam swoją karierę, a niektórzy życie.

– W takim razie może… ćwiczenia? – zaproponował jeden z towarzyszy.

– W końcu jakiś pomysł, idziemy! – ogłosił Ara.

Udali się na pobliskie wzgórze, lubiane przez wszystkich co aktywniejszych fizycznie mieszkańców. Wykonali kilka serii prostych ćwiczeń, ale w końcu przeszli do swojej ulubionej części treningów – podnoszenia ciężarów.

– Podniesiesz ten pień?

– Ja nie podniosę?

Mężczyzna podszedł do przewróconego drzewa i bez większego problemu podniósł je nad głowę. Żeby nie okazać się gorszymi, pozostali zrobili to samo. Następnie przeszli do podnoszenia sporych głazów i czegokolwiek ciężkiego, co znaleźli w okolicy. W końcu dotarli do naprawdę wielkiego głazu, liczącego około trzydziestu na dwadzieścia na piętnaście stóp. Żaden z nich nie był w stanie go podnieść wyżej niż cal. Kiedy jednak połączyli siły, udało im się go wysoko podnieść.

Uznali, że nadszedł właściwy moment na zakończenie treningu. Zadowoleni z siebie, wrócili do domów, przemyli twarze wodą i zasiedli do zasłużonego obiadu. Choć byli prostymi ludźmi, doświadczenia tego poranka przypomniały im o wartości konsekwencji i współpracy.