Wierny płaszcz

Feerigan, rok 1277 II Ery

“Płaszcz za pięć dolarów przetrwa tak długo, jak para spodni za dwa, buty za półtora, kaszkiet za ćwierć i czapka za sześćdziesiąt centów” ~ Henry D. Thoreau, “Walden”

Aderyo, południowiec w kwiecie wieku, zbierał najpotrzebniejsze rzeczy w niewielki pakunek. Czekał go trudny czas, a jeśliby próba się nie udała, miała go spotkać śmierć. Jego misją było poprowadzić Kata’yukyae, Piewców Sprawiedliwości, pierwszą rebelię w historii Republiki Derren. Mieli jedną szansę, aby przywrócić właściwy porządek. Do pomieszczenia wszedł jego syn.

– Ojcze, czy to konieczne?

– Wszystko zależy od tego, jak spojrzeć na konieczność. Ale ja, i wszyscy inni, jesteśmy pewni, że tak należy.

– Ale… Dlaczego właściwie mielibyście ryzykować życie walcząc przeciw wynikowi uczciwych wyborów, podstawie Republiki?

– Wciąż wierzysz, że ten system, który nazywają podstawą Republiki, działa jak powinien? Co najmniej trzech na pięciu w tym państwie jest rasy południowej, a w nowej Radzie Generalnej nie ma nawet dziesięciu. Czuję się, jakby ktoś mi napluł w twarz. Założyciele głosili, że Republika będzie “dla dobra wszystkich ras” i “ku zapewnieniu dobrobytu i równości”. Nie widzę jednak tego obiecanego dobrobytu, a wśród innych ras, chociaż w teorii stanowimy większość, czuję się jak człowiek gorszej kategorii. Ten system nie tylko nie pomaga mieszkańcom, ale otwarcie kpi z nich, oszukuje bez litości. Chociaż od co najmniej stu lat głosuję w każdych wyborach, nie widzę, żeby mój, lub czyjkolwiek głos miał przełożenie na to, co dzieje się w Wysokim Dworze, w komnatach Rady Generalnej i Rady Prawodawczej.

Dlatego postanowiliśmy z innymi, którzy uważają się za znaczących w Republice, że należy zakończyć ten porządek i przywrócić równe prawa dla każdego, niezależnie od tego, z której strony świata pochodzi. Południowcy Republiki muszą powstać przeciw temu fałszywemu systemowi, i musi to nastąpić natychmiast. Czas nadszedł, dano znak, więc nie mogę się już wycofać.

– Ojcze, oni mają wojsko, straże i władzę nad wszystkimi, nie dacie im rady!

– Synu, jeśli tak byśmy myśleli, nic by się nie zmieniło. Republika nie składa się z rządzących i rządzonych, ale wszyscy rządzą sami sobą i sobą nawzajem. My nie zgadzamy się z tym, komu powierzono zarządzanie dobrem wspólnym, więc wyjdziemy i zażądamy, aby ustąpili i oddali władzę we właściwe ręce. Tylko w ten sposób możemy ocalić ideały, na których zbudowano Derren.

– Rozumiem. Jeśli tak być musi, to idź. Oby Homyu był po Twojej stronie.

– Oby. Podaj mi płaszcz. Mam nadzieję, że wytrzyma walkę, którą przyjdzie mi stoczyć. 

Dojrzały mężczyzna przymocował do pasa szablę i wyszedł przed dom.– Ko Homyu, Kata’yukyae, idźmy ku Słońcu!