Następna historia jest ważna. Zapamiętajcie ją dobrze, bo ta nauka przyda wam się w życiu.
O czym będzie ta historia?
O bogactwie i o tym, czemu nie można za bardzo się do niego przywiązywać. Było to w czasach, kiedy w Uskoku nie słyszano jeszcze o Federacji…
***
Hanthenvear, 422 rok I Ery
W stolicy mieszkał zdolny kowal. Wiodło mu się świetnie: cały czas miał pracę, a liczni klienci dobrze płacili za broń i narzędzia, które zawsze były najwyższej jakości.
Sielanka nie mogła jednak trwać wiecznie. Pewnego dnia szedł na targowisko, aby dokupić skóry potrzebne do niektórych z jego wyrobów. Po drodze był świadkiem przerażającej sceny: zobaczył, jak w ciemnym zaułku handlarz wbija nóż w plecy swojemu konkurentowi. Chciał natychmiast poinformować o tym strażników, aby mogli zatrzymać mordercę. Przypomniał sobie jednak, że ten, który popełnił zbrodnię, niedawno złożył u niego bardzo duże zamówienie, dzięki któremu kowal mógłby kupić wiele dobrych narzędzi i nająć kolejnego czeladnika. Postanowił więc, że zachowa tę informację dla siebie. Poszedł dalej i kontynuował swoją pracę jak gdyby nic się nie wydarzyło.
Wieczorem przyszli do niego strażnicy i poinformowali, że niedaleko od jego kuźni doszło do morderstwa i będzie musiał złożyć zeznanie pod przysięgą przed zarządcą miasta. Kowal obiecał, że stawi się w podanym terminie. Zaczął rozważać, co powinien zrobić. Wiedział, że kłamstwo pod przysięgą jest wielką zniewagą wobec bogów, jednak perspektywa dużego zarobku była niezwykle kusząca. Nie doszedłszy do żadnego wniosku poszedł spać.
We śnie zobaczył dziwną postać, której szata zakrywała twarz. Postać przemówiła do niego:
– Wiem, co chcesz uczynić, aby osiągnąć wielki zysk. Tak Ci powiadam: nie kłam pod przysięgą, bo przyjdzie na Ciebie gniew bogów i poniesiesz wielką klęskę, a co chciałeś zdobyć, będzie Ci zabrane.
Kowal chciał odpowiedzieć, jednak postać zniknęła, a on obudził się. Pomyślał, że to musiał być tylko zły sen. Ponownie rozważył kwestię tego, co powinien zeznać przed zarządcą. Postanowił, że nie może sobie pozwolić na stratę pieniędzy, i musi skłamać. Poszedł więc do zarządcy i złożywszy przysięgę bogom Życia i Wiedzy zeznał, że owego dnia nie widział niczego podejrzanego i nie wie, kto mógł dopuścić się zbrodni.
Następnego dnia przez miasto przeszła wielka burza. Wszystkie ulice zalała woda, a wiatr powalał mniejsze domy i zrywał dachy. W budynek, w którym znajdował się warsztat kowala, uderzył piorun. Kuźnia natychmiast stanęła w płomieniach. Kowal próbował ratować swój dobytek, jednak zebrawszy go niewiele musiał uciec, aby ratować życie. Biegł przez miasto w strugach deszczu, aż dotarł do jaskini. Tam zmęczony biegiem upadł i zasnął.
Kiedy obudził się następnego dnia, przy wejściu do jaskini stał kapłan ubrany w taką samą szatę, jak postać ze snu.
– Witaj, przyjacielu. Czekałem na Ciebie. Chciałem Cię uratować przed tym, co się stało, ale nie miałem mocy. Konsae objawił mi w swej mądrości, że jeden z mieszkańców miasta zna imię mordercy, ale nie chce go wyjawić, aby nie stracić bogactwa. Próbowałem przemówić do Ciebie, ale niestety, nie udało się. Pamiętaj, aby nigdy nie znieważać Dawcy Mądrości!
Kowal zrozumiał swój błąd i przysiągł, że nigdy więcej nie znieważy bogów. Choć dalej pracował w zawodzie, nigdy nie wrócił do dawnej świetności. Pamiętajcie, że nie wolno wam kłamać pod przysięgą, bo kara zawsze was dosięgnie!
A co z mordercą?
Choć nigdy nie odkryto, że to on dokonał zbrodni, brak narzędzi od kowala znacznie utrudnił mu działalność, a jakiś czas później wydaje mi się, że poszedł na dno podczas transportu towaru do Annyeohan. Póki Konsae nad nami czuwa, za każdą winę przyjdzie kara. Lub przynajmniej powinna przyjść…